Verona

Nie jestem snobką. Znaczy jestem, ale nie w tym przypadku. Po prostu po latach pisania na kopertach: Verona, Italia jakoś samo mi to V się pcha pod palce, więc niech tak zostanie.

Przez te lata przyjeżdżałam tu nie jako turystka, tylko siostra. Mieszkałam u rodziny, robiłam zakupy w dyskontach, przeciskałam się przez dzikie tłumy na Piazza Erbe, strasznie im złorzecząc… Normalne życie… Kiedy po ćwierćwieczu wróciłam tu w ramach wakacyjnych wojaży, nie potrafiłam się odnaleźć. Pewnie dlatego weekendowy pobyt w Veronie zaczęłam od pielgrzymki po starych miejscach.

(prawie) wszystkie mieszkania Key

W 2016 przez chwilę wróciłyśmy do wspomnień, świętując emigracyjne ćwierćwiecze mojej siostry. I kiedy siedziałyśmy u Ederle przy Barbagiani wiedziałam, że wiele się w życiu zmienia, ale dobrze mieć miejsca, do których się zawsze wraca.

4 Comments

Dodaj komentarz