Tajemniczy ogród w Komorowie

Zabiorę was dzisiaj na króciutki spacer, chociaż nie wiem, czy ten wpis nie powinien znaleźć się w oberżynowym ogrodzie.

Jest w Komorowie piękny dom, otoczony przecudnej urody ogrodem. Zarówno dom jak i ogród są uosobieniem moich marzeń (zaraz po nich znajduje się położona wśród winnic i cyprysów włoska villa, wyprzedzając skromny nadmorski domek z okiennicami w okolicach St. Trop – musicie przyznać, że skromność i minimalizm to moja natura…).

Raz w roku Chronos otwiera swój ogród dla zwiedzających. Bo raz w roku organizowana jest wyprzedaż ogrodowych ozdób ze strukturyzowanego piaskowca…

Jest to, proszę państwa, bajka, z której najchętniej nigdy bym nie wychodziła.

To ja może pokażę, o co mi chodzi?

Bluszcze, hortensje, fontanny, pergole, zegary słoneczne, posągi, strzyżone żywopłoty i podwieczorek na werandzie.

I ja zamierzam coś takiego mieć.

Na Ziemi Przodków.

Nie ma siły, która by mnie od tego odwiodła…

No chyba, że mi mąż zafunduje przeprowadzkę pod cyprysy albo na Côte d’Azur, w co szczerze wątpię.

Zresztą nostalgiczny dom w Tajemniczym Ogrodzie jest chyba jednak bardziej realny? Mimo wszystko…

PS.
Tak, mam nadzieję, że Piter to czyta.

4 Comments

Dodaj komentarz